czwartek, 21 maja 2015

Od Hak'a

Powiew wiatru odczuwalny na twarzy oraz niezwykła bryza pochodząca od wody morz...Zdecydowanie, to jedna z rzeczy które najbardziej uwielbiam. Okręt zazwyczaj sunący po tafli wody kołysząc się, teraz stal w miejscu. Rzadko zatrzymuje się przy stałym ladzie, w końcu co w nim takiego ciekawego? Teraz jednak postanowiłem zrobić wyjątek dla sytuacji która tego wymagała. Przecież czekam na niezwykłą osobistość. Stercząc przy sterze mojego okrętu wypatrywałem części załogi. Sam nie zszedłbym na lad, wszyscy by mnie rozpoznali. Może i na ogol zostajemy jedynie na morzu, ale moja osoba świetnie kojarzona jest także na ladzie. Za dobre skojarzenia raczej to nie są, ale dlaczego miałoby mnie to interesować. Słysząc hasło ustalone wcześniej spojrzałem w dol statku. Wreszcie są. Za moim rozkazem kotwica została wciągnięta, a my już po chwili ruszyliśmy w kolejna podroż, tym razem z dość cennym towarem na pokładzie. Nie musiałem długo czekać na kogoś kto przejąłby stery. Co ja miałem teraz...A tak. Przywitać naszego gościa. Ruszyłem w stronę głównego pokładu. Przy slupie podtrzymującym maszt siedziała kobieta. Za wiele wyborów nie miała, chłopcy zadbali o to aby jej nadgarstki oraz kostki były związane sznurem. Widząc mnie od razu uniosła wzrok. Widząc to uśmiechnąłem się łobuzersko.
- Ahoj, szczurze lądowy! Witaj na moim statku! - zawołałem radośnie z otwartymi ramionami. Jak przystało na kapitana, mój głos był naprawdę donośny. Wyćwiczyłem go wydając rozkazy chociażby podczas sytuacji kryzysowych w czasie sztormu. Trudnym zadaniem jest przekrzyczeć wtedy szum wydawany przez fale, aczkolwiek wykonalnym - Co by było jasne. Od teraz jesteś moją własnością - dodałem aby choć trochę nakreślić jej sprawę. Nie musi wiedzieć za dużo, ale panience przydadzą się jakiekolwiek wytłumaczenia, racja? Co z nią zrobię? Coś adekwatnego do sytuacji. Wiem jedno...Pożałują, że kiedykolwiek odważyli się ze mną zadrzeć. Generał odebrał mi kogoś ważnego, tak więc w ten sam sposób zabiorę mu jego skarb. Nie, nie, źle tu ująłem. Jeszcze nie jestem pewien czy ją zabiję, zresztą on też. I w tej niepewności będę go trzymał. Niepewność w takiej sprawie jest gorsza niż cokolwiek innego...Przypominając sobie o kobiecie skierowałem na nią dość wyczekujący wzrok. Skoro tak pięknie ją witam, powinna cokolwiek odpowiedzieć, prawda?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz