Po krótkiej rozmowie wywnioskować potrafiłem, że duszyczka która była przede mną była naprawdę interesująca. Ostatnia z jej wypowiedzi zastanowiła mnie najbardziej. Na ogół lata doświadczeń nauczyły mnie wyczuwać jakiekolwiek podstępy czy kłamstwa. W jej spojrzeniu jednak nie mogłem nic dostrzec. Zdawała mówić się szczerze oraz niezwykle poważnie. Mówiąc wprost, jej słowa kompletnie nie pasowały do osoby, która mówiłaby o swoim ojcu. Oczywistym było, że nie do końca jej wierzyłem. Nie można ufać każdemu napotkanemu człowiekowi. Jedna z moich brwi powędrowała lekko ku górze.
- Zdajesz sobie sprawę co powiedziałaś, nie? - zapytałem aby upewnić się czy jest pewna swoich słów. W obliczu porwania przez piratów nie każdy mówi ot tak sobie "rób ze mną, co chcesz". Przypatrzyłem się jej jeszcze raz, próbując dostrzec choć mały ruch oznaczający niepewność, co związanie było z kłamstwem.
- Zdaję sobie sprawę. Nie mam nic do stracenia - odparła w końcu. Huh, nie powiedziałbym. W sumie córeczka generała musi mieć także wysoką pozycję. Idąc tym tokiem rozumowania ma do stracenia naprawdę wiele. No nic, trzeba przyznać, że jest ona dziwną osobą. Właśnie ona...Jak ona się nazywa?
- Imię - powiedziałem jedynie stanowczym głosem, nie dając jej dostrzec moich wątpliwości co do wcześniejszego etapu. Wcześniej niezbyt interesowało mnie to jak się nazywa, chciałem jedynie ją porwać. Teraz jednak muszę wiedzieć jak się do niej zwracać.
- Ahiru - rzuciła sucho w odpowiedzi. Imię tak samo interesujące jak osobowość. W takim razie też wypadałoby się przedstawić. Oczywiście nigdy nie używam mojego prawdziwego imienia. Po co mam to robić? Wystarczy jej tylko jedna informacja.
- Hak - odparłem przyglądając się żelastwu pozostałym po mojej dłoni. Historia tego, jak ją straciłem była naprawdę długa, dlatego też nie będę o niej zbytnio mówił. Po chwili oględzin błyszczącego w słońcu haka, powróciłem wzrokiem do panienki - Nie obcierają Cię te sznury? - rzuciłem z rozbawieniem przypominając sobie o rzeczach, uniemożliwiających dziewczynie jakiekolwiek ruchy. Nie powinno się obchodzić tak z damami, jednak to córka generała, mogliśmy się spodziewać po niej, iż posiada parę umiejętności po ojcu. Teraz jednak na nic się jej nie zdadzą. Jesteśmy na środku, bezkresnego oceanu.
- Nie za bardzo - stwierdziła uwalniając się z lin, a następnie wstając z podłogi. Nie powiem, że naprawdę mnie to zdziwiło. Jakim cudem się uwolniła!? Nie dałem jednak ogarnąć się temu zdziwieniu. Potrafiłem zachować zimną krew. Najzwyczajniej patrzyłem na nią bez słowa, oczekując na to co ma zamiar teraz zrobić.
piątek, 12 czerwca 2015
sobota, 6 czerwca 2015
Od Ahiru
Zastanowiłam się chwilę. Co powinnam zrobić w takiej sytuacji? Przede wszystkim, nie panikować. Nie ma po co, prawda? Tylko jacyś dziwni piraci mnie porwali. Ale dlaczego by to... No tak. Zapewne mój "kochany" ojciec coś zrobił i teraz ja za to obrywam. Znowu... Trzeci raz w miesiącu mnie zaatakowali, ale jeszcze tak śmiałego ruchu nie wykonał nikt ani tym bardziej żadnemu nie wyszło. Roześmiałam się lekko psychicznie.
- Co mój ojciec ci zrobił? - spytałam prosto z mostu, gdy tylko udało mi się powstrzymać śmiech. To jeszcze bardziej zmieszało człowieka, który stał przede mną. Po chwili jednak najzwyczajniej wzruszył ramionami, a na jego twarzy pojawił się z powrotem uśmiech.
- Ciekawska co? Coś za co muszę mu się pięknie odpłacić. Tyle powinno Ci starczyć - odparł beztrosko. Westchnęłam cicho, przechylając głowę z niezadowoleniem i niezrozumieniem. No cóż, poprzedni w końcu zdradzali powód, jednak w tym wypadku może mi nie pójść tak gładko. Lecz... Możemy się też sobie przydać. W końcu, oboje mamy dość tej samej osoby. Oboje chcemy, żeby przestała robić, co robi. Jak to mówią, cel uświęca środki. Jakby tu go namówić... Hm... Nie powiem tego tak od razu, bo na pewno mi się nie uda... Powoli, ale dotrzeć do tego. Powinno się udać. Chociaż... Nie zawsze wszystko wychodzi. Zastanawiałam się chwilę, jak mu odpowiedzieć. Dostrzegłam, iż mężczyzna nadal patrzył w moją stronę.
- Czemu się tak na mnie patrzysz? Niby co ja mam teraz powiedzieć?! - wypytałam nieco zdenerwowana. Chwila... Ja się denerwuję?! Co się ze mną dzieje?! W odpowiedzi usłyszałam śmiech.
- Kto każe Ci coś mówić? Po prostu przyglądam się mojej zdobyczy - odparł dalej szczerząc się. Ja, zdobyczą? Coś mu się wydaje? Z której strony wyglądam na rzecz lub tym bardziej dziewczynę? Nie znam go, jednak już mnie denerwuje. Ja to mam pecha... Co by tu zrobić... Chce trzymać generała w niepewności? Myśli, że jestem jego największym skarbem, co?
- Strzelam, że chcesz trzymać generała w niepewności, żeby wykończyć go psychicznie lub szantażować. Idzie mi to na rękę. Rób ze mną, co chcesz. Zgodzę się chyba na wszystko, poza zabiciem mnie. Byleby zdenerwować ojca - powiedziałam w końcu, właściwie śmiertelnie poważnie. Jeśli ma zamiar go nawet zabić to nie mam obiekcji. W końcu wyrządził zbyt wiele złego.
- Co mój ojciec ci zrobił? - spytałam prosto z mostu, gdy tylko udało mi się powstrzymać śmiech. To jeszcze bardziej zmieszało człowieka, który stał przede mną. Po chwili jednak najzwyczajniej wzruszył ramionami, a na jego twarzy pojawił się z powrotem uśmiech.
- Ciekawska co? Coś za co muszę mu się pięknie odpłacić. Tyle powinno Ci starczyć - odparł beztrosko. Westchnęłam cicho, przechylając głowę z niezadowoleniem i niezrozumieniem. No cóż, poprzedni w końcu zdradzali powód, jednak w tym wypadku może mi nie pójść tak gładko. Lecz... Możemy się też sobie przydać. W końcu, oboje mamy dość tej samej osoby. Oboje chcemy, żeby przestała robić, co robi. Jak to mówią, cel uświęca środki. Jakby tu go namówić... Hm... Nie powiem tego tak od razu, bo na pewno mi się nie uda... Powoli, ale dotrzeć do tego. Powinno się udać. Chociaż... Nie zawsze wszystko wychodzi. Zastanawiałam się chwilę, jak mu odpowiedzieć. Dostrzegłam, iż mężczyzna nadal patrzył w moją stronę.
- Czemu się tak na mnie patrzysz? Niby co ja mam teraz powiedzieć?! - wypytałam nieco zdenerwowana. Chwila... Ja się denerwuję?! Co się ze mną dzieje?! W odpowiedzi usłyszałam śmiech.
- Kto każe Ci coś mówić? Po prostu przyglądam się mojej zdobyczy - odparł dalej szczerząc się. Ja, zdobyczą? Coś mu się wydaje? Z której strony wyglądam na rzecz lub tym bardziej dziewczynę? Nie znam go, jednak już mnie denerwuje. Ja to mam pecha... Co by tu zrobić... Chce trzymać generała w niepewności? Myśli, że jestem jego największym skarbem, co?
- Strzelam, że chcesz trzymać generała w niepewności, żeby wykończyć go psychicznie lub szantażować. Idzie mi to na rękę. Rób ze mną, co chcesz. Zgodzę się chyba na wszystko, poza zabiciem mnie. Byleby zdenerwować ojca - powiedziałam w końcu, właściwie śmiertelnie poważnie. Jeśli ma zamiar go nawet zabić to nie mam obiekcji. W końcu wyrządził zbyt wiele złego.
czwartek, 21 maja 2015
Od Hak'a
Powiew wiatru odczuwalny na twarzy oraz niezwykła bryza pochodząca od wody morz...Zdecydowanie, to jedna z rzeczy które najbardziej uwielbiam. Okręt zazwyczaj sunący po tafli wody kołysząc się, teraz stal w miejscu. Rzadko zatrzymuje się przy stałym ladzie, w końcu co w nim takiego ciekawego? Teraz jednak postanowiłem zrobić wyjątek dla sytuacji która tego wymagała. Przecież czekam na niezwykłą osobistość. Stercząc przy sterze mojego okrętu wypatrywałem części załogi. Sam nie zszedłbym na lad, wszyscy by mnie rozpoznali. Może i na ogol zostajemy jedynie na morzu, ale moja osoba świetnie kojarzona jest także na ladzie. Za dobre skojarzenia raczej to nie są, ale dlaczego miałoby mnie to interesować. Słysząc hasło ustalone wcześniej spojrzałem w dol statku. Wreszcie są. Za moim rozkazem kotwica została wciągnięta, a my już po chwili ruszyliśmy w kolejna podroż, tym razem z dość cennym towarem na pokładzie. Nie musiałem długo czekać na kogoś kto przejąłby stery. Co ja miałem teraz...A tak. Przywitać naszego gościa. Ruszyłem w stronę głównego pokładu. Przy slupie podtrzymującym maszt siedziała kobieta. Za wiele wyborów nie miała, chłopcy zadbali o to aby jej nadgarstki oraz kostki były związane sznurem. Widząc mnie od razu uniosła wzrok. Widząc to uśmiechnąłem się łobuzersko.
- Ahoj, szczurze lądowy! Witaj na moim statku! - zawołałem radośnie z otwartymi ramionami. Jak przystało na kapitana, mój głos był naprawdę donośny. Wyćwiczyłem go wydając rozkazy chociażby podczas sytuacji kryzysowych w czasie sztormu. Trudnym zadaniem jest przekrzyczeć wtedy szum wydawany przez fale, aczkolwiek wykonalnym - Co by było jasne. Od teraz jesteś moją własnością - dodałem aby choć trochę nakreślić jej sprawę. Nie musi wiedzieć za dużo, ale panience przydadzą się jakiekolwiek wytłumaczenia, racja? Co z nią zrobię? Coś adekwatnego do sytuacji. Wiem jedno...Pożałują, że kiedykolwiek odważyli się ze mną zadrzeć. Generał odebrał mi kogoś ważnego, tak więc w ten sam sposób zabiorę mu jego skarb. Nie, nie, źle tu ująłem. Jeszcze nie jestem pewien czy ją zabiję, zresztą on też. I w tej niepewności będę go trzymał. Niepewność w takiej sprawie jest gorsza niż cokolwiek innego...Przypominając sobie o kobiecie skierowałem na nią dość wyczekujący wzrok. Skoro tak pięknie ją witam, powinna cokolwiek odpowiedzieć, prawda?
- Ahoj, szczurze lądowy! Witaj na moim statku! - zawołałem radośnie z otwartymi ramionami. Jak przystało na kapitana, mój głos był naprawdę donośny. Wyćwiczyłem go wydając rozkazy chociażby podczas sytuacji kryzysowych w czasie sztormu. Trudnym zadaniem jest przekrzyczeć wtedy szum wydawany przez fale, aczkolwiek wykonalnym - Co by było jasne. Od teraz jesteś moją własnością - dodałem aby choć trochę nakreślić jej sprawę. Nie musi wiedzieć za dużo, ale panience przydadzą się jakiekolwiek wytłumaczenia, racja? Co z nią zrobię? Coś adekwatnego do sytuacji. Wiem jedno...Pożałują, że kiedykolwiek odważyli się ze mną zadrzeć. Generał odebrał mi kogoś ważnego, tak więc w ten sam sposób zabiorę mu jego skarb. Nie, nie, źle tu ująłem. Jeszcze nie jestem pewien czy ją zabiję, zresztą on też. I w tej niepewności będę go trzymał. Niepewność w takiej sprawie jest gorsza niż cokolwiek innego...Przypominając sobie o kobiecie skierowałem na nią dość wyczekujący wzrok. Skoro tak pięknie ją witam, powinna cokolwiek odpowiedzieć, prawda?
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)