piątek, 12 czerwca 2015

Od Haka

Po krótkiej rozmowie wywnioskować potrafiłem, że duszyczka która była przede mną była naprawdę interesująca. Ostatnia z jej wypowiedzi zastanowiła mnie najbardziej. Na ogół lata doświadczeń nauczyły mnie wyczuwać jakiekolwiek podstępy czy kłamstwa. W jej spojrzeniu jednak nie mogłem nic dostrzec. Zdawała mówić się szczerze oraz niezwykle poważnie. Mówiąc wprost, jej słowa kompletnie nie pasowały do osoby, która mówiłaby o swoim ojcu. Oczywistym było, że nie do końca jej wierzyłem. Nie można ufać każdemu napotkanemu człowiekowi. Jedna z moich brwi powędrowała lekko ku górze.
- Zdajesz sobie sprawę co powiedziałaś, nie? - zapytałem aby upewnić się czy jest pewna swoich słów. W obliczu porwania przez piratów nie każdy mówi ot tak sobie "rób ze mną, co chcesz". Przypatrzyłem się jej jeszcze raz, próbując dostrzec choć mały ruch oznaczający niepewność, co związanie było z kłamstwem.
- Zdaję sobie sprawę. Nie mam nic do stracenia - odparła w końcu. Huh, nie powiedziałbym. W sumie córeczka generała musi mieć także wysoką pozycję. Idąc tym tokiem rozumowania ma do stracenia naprawdę wiele. No nic, trzeba przyznać, że jest ona dziwną osobą. Właśnie ona...Jak ona się nazywa?
- Imię - powiedziałem jedynie stanowczym głosem, nie dając jej dostrzec moich wątpliwości co do wcześniejszego etapu. Wcześniej niezbyt interesowało mnie to jak się nazywa, chciałem jedynie ją porwać. Teraz jednak muszę wiedzieć jak się do niej zwracać.
- Ahiru - rzuciła sucho w odpowiedzi. Imię tak samo interesujące jak osobowość. W takim razie też wypadałoby się przedstawić. Oczywiście nigdy nie używam mojego prawdziwego imienia. Po co mam to robić? Wystarczy jej tylko jedna informacja.
- Hak - odparłem przyglądając się żelastwu pozostałym po mojej dłoni. Historia tego, jak ją straciłem była naprawdę długa, dlatego też nie będę o niej zbytnio mówił. Po chwili oględzin błyszczącego w słońcu haka, powróciłem wzrokiem do panienki - Nie obcierają Cię te sznury? - rzuciłem z rozbawieniem przypominając sobie o rzeczach, uniemożliwiających dziewczynie jakiekolwiek ruchy. Nie powinno się obchodzić tak z damami, jednak to córka generała, mogliśmy się spodziewać po niej, iż posiada parę umiejętności po ojcu. Teraz jednak na nic się jej nie zdadzą. Jesteśmy na środku, bezkresnego oceanu.
- Nie za bardzo - stwierdziła uwalniając się z lin, a następnie wstając z podłogi. Nie powiem, że naprawdę mnie to zdziwiło. Jakim cudem się uwolniła!? Nie dałem jednak ogarnąć się temu zdziwieniu. Potrafiłem zachować zimną krew. Najzwyczajniej patrzyłem na nią bez słowa, oczekując na to co ma zamiar teraz zrobić.

sobota, 6 czerwca 2015

Od Ahiru

Zastanowiłam się chwilę. Co powinnam zrobić w takiej sytuacji? Przede wszystkim, nie panikować. Nie ma po co, prawda? Tylko jacyś dziwni piraci mnie porwali. Ale dlaczego by to... No tak. Zapewne mój "kochany" ojciec coś zrobił i teraz ja za to obrywam. Znowu... Trzeci raz w miesiącu mnie zaatakowali, ale jeszcze tak śmiałego ruchu nie wykonał nikt ani tym bardziej żadnemu nie wyszło. Roześmiałam się lekko psychicznie.
- Co mój ojciec ci zrobił? - spytałam prosto z mostu, gdy tylko udało mi się powstrzymać śmiech. To jeszcze bardziej zmieszało człowieka, który stał przede mną. Po chwili jednak najzwyczajniej wzruszył ramionami, a na jego twarzy pojawił się z powrotem uśmiech.
- Ciekawska co? Coś za co muszę mu się pięknie odpłacić. Tyle powinno Ci starczyć - odparł beztrosko. Westchnęłam cicho, przechylając głowę z niezadowoleniem i niezrozumieniem. No cóż, poprzedni w końcu zdradzali powód, jednak w tym wypadku może mi nie pójść tak gładko. Lecz... Możemy się też sobie przydać. W końcu, oboje mamy dość tej samej osoby. Oboje chcemy, żeby przestała robić, co robi. Jak to mówią, cel uświęca środki. Jakby tu go namówić... Hm... Nie powiem tego tak od razu, bo na pewno mi się nie uda... Powoli, ale dotrzeć do tego. Powinno się udać. Chociaż... Nie zawsze wszystko wychodzi. Zastanawiałam się chwilę, jak mu odpowiedzieć. Dostrzegłam, iż mężczyzna nadal patrzył w moją stronę.
- Czemu się tak na mnie patrzysz? Niby co ja mam teraz powiedzieć?! - wypytałam nieco zdenerwowana. Chwila... Ja się denerwuję?! Co się ze mną dzieje?! W odpowiedzi usłyszałam śmiech.
- Kto każe Ci coś mówić? Po prostu przyglądam się mojej zdobyczy - odparł dalej szczerząc się. Ja, zdobyczą? Coś mu się wydaje? Z której strony wyglądam na rzecz lub tym bardziej dziewczynę? Nie znam go, jednak już mnie denerwuje. Ja to mam pecha... Co by tu zrobić... Chce trzymać generała w niepewności? Myśli, że jestem jego największym skarbem, co?
- Strzelam, że chcesz trzymać generała w niepewności, żeby wykończyć go psychicznie lub szantażować. Idzie mi to na rękę. Rób ze mną, co chcesz. Zgodzę się chyba na wszystko, poza zabiciem mnie. Byleby zdenerwować ojca - powiedziałam w końcu, właściwie śmiertelnie poważnie. Jeśli ma zamiar go nawet zabić to nie mam obiekcji. W końcu wyrządził zbyt wiele złego.